„Pokora jest busolą” Rozmowa z prof. Adamem Stępniem o sile medycyny, granicach pewności i świetle nadziei
Rozmowa z prof. Adamem Stępniem o sile medycyny, granicach pewności i świetle nadziei
Czy pamięta Pan moment, w którym po raz pierwszy poczuł: „ludzie widzą we mnie autorytet”? Jak to było i czy to było bardziej wzmacniające czy obciążające?
Prof. Adam Stępień: Rozpoczęliśmy rozmowę od trudnego zagadnienia, gdyż nie czuję się autorytetem. Jestem natomiast lekarzem z dość długim stażem pracy i w tym czasie zdobyłem pewne doświadczenie zawodowe, które staram się przekazać młodszym kolegom.
Kiedy mówi Pan „nie czuję się autorytetem” - co kryje się za tym zdaniem?
A.S. W ostatnich trzech dziesięcioleciach uczestniczyłem w niezwykłym, szybkim rozwoju neurologii. Spowodowało to, że do wielu rzeczy nabrałem i wciąż nabieram pewnego dystansu i mam możliwość w miarę obiektywnie ocenić ich doniosłość i znaczenie dla chorych.
Jeśli miałby Pan nazwać jednym zdaniem to, co zmieniło się najmocniej: co to jest?
A.S. Na naszych oczach zmianie uległo podejście do leczenia wielu chorób uznawanych wcześniej za nieuleczalne. Spowodowało to także zmianę myślenia wśród lekarzy i neurologia jest dziś jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin medycyny.
Gdy rozpoczynałem pracę, dla kilku jedynie chorób mieliśmy leki modyfikujące ich przebieg. Dziś na wiele chorób wcześniej uznawanych za nieuleczalne mamy już skuteczne leki. Poszerzyły się w sposób wręcz niezwykły nasze możliwości diagnostyczne. Spowodowało to także>