Kot na parapecie
Kiedyś, gdy byłam młodą lekarką, pacjent skarżył się, że zza okna patrzy na niego kot.
Ponieważ było to pierwsze piętro, a pacjent w wywiadzie nadużywający alkoholu, uznałam, że ma omamy i dostał lek na sen. Gdy sprawdzałam wieczorem, czy wszystko OK, pacjent znów narzekał na to że obserwuje go kot. Więc kolejna dawka leku. W nocy sprawdzałam - pacjent słodko spał.
A za oknem nieśmiało na parapecie - na pierwszym piętrze przypomnę-stał sobie... kot. Od tego czasu bardziej wierzę pacjentom.
Aga
