Nick autora: A. S.
Nick autora: A. S.
Data publikacji 03.12.2025
Czas czytania ok. 2 min

To był poranek jakich wiele w przychodni. Pacjenci dopisywali, kawy brakowało, a komputer, tradycyjnie, postanowił aktualizować się w najgorszym momencie. Nagle ktoś zapukał do drzwi.— Dzień dobry! Mam nadzieję, że nie przeszkadzam — powiedział energicznie młody mężczyzna z uśmiechem szerszym niż korytarz oddziału interny. W ręku trzymał torbę wypełnioną folderami, długopisami i… doniczką z kaktusem. „To dla pani, pani doktor! — wręczył mi roślinę z dumą. - Kaktus. Symbol odporności. Jak lekarz. Wytrzyma wszystko”. Kusiło mnie żeby odmówić, ale kaktus miał przyczepioną karteczkę z imieniem: "Zenon". Jak mogłam odrzucić Zenona? Zanim zdążyłam zapytać, z jakiej jest firmy, przedstawiciel zaczął opowiadać o nowym preparacie – szybko, z pasją, przerywając sam sobie pytaniami typu: "A czy pani doktor lubi szparagi?" i "Czy zna pani teorię, że wszyscy lekarze mają supermoce, tylko ukrywają peleryny pod fartuchem?"

Nie miałam siły na protesty, ale jego entuzjazm był zaraźliwy. Po dziesięciu minutach śmiałam się w głos, a Zenon – kaktus – dumnie stał na parapecie obok tony dokumentacji. Na odchodne przedstawiciel powiedział: "Jeśli kiedyś Zenon zwiędnie, to znaczy, że i pani doktor potrzebuje urlopu". Minęły trzy lata. Zenon nadal żyje. A ja, ilekroć na niego spojrzę, przypominam sobie tamten dzień. I to, że czasem przedstawiciel medyczny może przynieść nie>