Daniel Śliż
dr hab. n. med.
Daniel Śliż
Data publikacji 06.05.2026
Czas czytania ok. 3 min

W powszechnej wyobraźni lekarz to postać niemal mityczna – odporna na bakterie i wirusy, niewrażliwa na brak snu i wyposażona w wewnętrzny „reaktor jądrowy”, pozwalający na 24-godzinne dyżury. Najnowszy raport opracowany na zlecenie serwisu dla lekarzy PolpharmaDlaCiebie.pl „Dobrostan i satysfakcja zawodowa lekarzy” zdaje się na pierwszy rzut oka potwierdzać ten mit: aż 92% medyków twierdzi, że jest zadowolonych z życia. To wynik niemal dokonały, znacznie wyższy niż u statystycznego Kowalskiego (53%). Sprawa jest jednak znacznie bardziej skomplikowana, a pod grubą warstwą lukru kryje się systemowa zgaga.

Dyżur goni dyżur, a sen…to luksus

Zacznijmy od podstaw biologii, o której lekarze uczą się na studiach, a później przekazują tę wiedzę pacjentom. Niestety, sami przestali stosować się do tych pryncypialnych zasad. Prawie połowa lekarzy (48%) sypia zaledwie od 5 do 6 godzin na dobę.

W świecie medycyny opartej na faktach to prosta droga do między innymi chorób metabolicznych i spadku koncentracji. W polskim systemie to po prostu „norma”. Co więcej, im starszy lekarz, tym mniej czasu spędza w na regeneracji – w grupie 50–59 lat tylko jedna trzecia przesypia zalecane 7–8 godzin. Jak lekarz ma skutecznie leczyć, skoro sam funkcjonuje w ciągłym długu sennym i nierzadko napędzany adrenaliną?

Niewyspany lekarz to lekarz niebezpieczny. Badania są bezlitosne:

deprywacja snu>