Co dzieje się w tym niewielkim skrawku przestrzeni między czubkami palców Boga i Adama? Tam dzieje się wszystko. Ta niewypowiedziana przestrzeń, to nie-dotknięcie jest przejawem geniuszu, owocem niezwykłego umysłu Michelangelego Buonarrotiego.

Przemożny głos sztuki

Niewiele brakowało, a nie mielibyśmy wspaniałego Sądu ostatecznego czy łagodnego oblicza Piety czy doskonałego ciała Dawida. Rodzina nie była zachwycona tym, że młody Michał Anioł chce być artystą. To dobrze, że niepokorna natura artysty nie dała się nagiąć do oczekiwań społecznych i rodzinnych. Z urodzenia był szlachcicem, a malarstwo i rzeźbiarstwo były postrzegane bardziej jako praca wyrobnicza, fizyczna, odpowiednia dla ludzi niższego urodzenia. Jednak potrzeba tworzenia była ważniejsza, niż cokolwiek innego i młody, utalentowany artysta dopiął swego. I stworzył dzieła, które po dziś dzień zapierają dech w piersiach.

Żył tylko dla sztuki i poprzez nią się realizował. Bywał nieprzyjemny, chmurny i gwałtowny. Popadał w nastroje depresyjne, nie zwracał uwagi na swój wygląd, był niesamowicie skąpy. Zdarzało się też, że kipiał gniewem, także wobec swoich mecenasów. Pojawił się we Florencji, gdy tworzył tam i Leonardo da Vinci. Zdarzało im się rywalizować, choć trudno było o bardziej różnych artystów. Łączyła ich fascynacja ludzkim ciałem, a zwłaszcza mózgiem.

Największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to, że mierzymy za wysoko>

Fascynujący mózg